czwartek, 11 grudnia 2014

Kościół Katolicki a sekcje zwłok

Dziś, oglądając nagrany wcześniej film "Sprawa Galileusza", w którym twórcy chcieli - i to widać - przedstawić tamte wydarzenia w sposób wyważony, ponownie natknąłem się na kolejny element czarnej legendy Kościoła, czyli kłamstw, rozpowszechnianych najpierw ze świadomością, że to są kłamstwa, a potem powtarzanych przez głupców, których nie stać na weryfikację informacji. Niestety, takimi głupcami okazali się również i twórcy tego filmu.

W ok. 28 minucie filmu pada stwierdzenie, że Kościół katolicki w XIII wieku zabronił dokonywać sekcji zwłok. Jest to kłamstwo. Jak było naprawdę?

W XIII wieku trwały jeszcze wyprawy krzyżowe. Podczas walk, daleko od ojczyzny, ginęło wielu znamienitych rycerzy. Ludzie ci byli skazani na pochówek z dala od swoich bliskich. Wymyślono więc, żeby ich ciała poćwiartować, ugotować, oddzialić mięso od kości, mięso pochować na miejscu, a kości przywieźć do domu i sprawić im pochówek. Tak zrobiono np. ze zwłokami Fryderyka I Barbarossy.

Wobec nasilenia takich kontrowersyjnych praktyk papież Bonifacy VIII wydał w 1299 roku bullę De Sepulturis, w której zakazał gotowania ciała w tych celach.

Niestety, później, wbrew intencjom papieża, bulla ta została zinterpretowana jako zakaz dokonywania sekcji zwłok w ogóle. W rezultacie papież Sykstus IV w 1471 roku wydał kolejną bullę, która explicite zezwalała na przeprowadzanie sekcji zwłok ludzkich.

I tyle w tym temacie.

niedziela, 7 grudnia 2014

Ludzie wiary i rozumu - Mikołaj Steno


Jednym z często stosowanych zabiegów wrogów Kościoła jest tworzenie tzw. czarnej legendy, czyli próba wypaczania lub fałszowania historii tak, by Kościół przedstawić w jak najgorszym świetle. W ramach takich działań próbuje się m. in. kreować tezę o wrogości Kościoła wobec rozwoju nauk przyrodniczych. Tymczasem rola Kościoła w przechowywaniu wiedzy oraz jej rozwoju jest ogromna. Niestety, większość katolików nie wie nawet o tym, co ludzie Kościoła dla postępu nauk przyrodniczych dokonali. Spróbuję przybliżyć czytelnikom niektóre wybitne, a dziś zupełnie już zapomniane postaci.
Zacznę od Mikołaja Steno, Duńczyka, urodzonego w 1638 roku w Kopenhadze, w rodzinie luterańskiej. Jego ojciec pracował jako złotnik królewski. Zmarł, gdy Mikołaj miał 6 lat, matka poślubiła innego złotnika. Jako dziecko Mikołaj chorował na nieznaną chorobę, która izolowała go od rówieśników. Dużo czytał. Już jako jedenastolatek zrozumiał, że wiele informacji, podawanych w książkach, jest niedokładnych lub wręcz błędnych. Postanowił wtedy, że nie będzie wierzył w żadną informację, której sam nie zweryfikuje. Gdy miał 16 lat, w Kopenhadze wybuchła zaraza, w wyniku której zmarło 240 uczniów jego szkoły.
Steno szybko przerósł wiedzą i mądrością swoich nauczycieli. Gdy miał 22 lata, zrozumiał, że w Danii nie nauczy się już niczego nowego. Wyjechał do Holandii, studiować medycynę na Uniwersytecie w Lejdzie, czołowej medycznej uczelni tamtych czasów. Podróżował wówczas po Europie, spotykał się z wieloma luminarzami ówczesnej nauki. To właśnie podczas pobytu w Lejdzie Steno, badając serce krowy, słusznie uznał, że jest to mięsień, którego rolą jest pompowanie krwi w organizmie, a nie, jak uznawał wówczas m. in. Kartezjusz, źródło ciepła w organizmie. Steno krytykował również teorię Kartezjusza, który uważał, że łzy powstają w mózgu. W 1666 roku, gdy Steno miał 28 lat, otrzymał propozycję objęcia stanowiska profesora anatomii na uniwersytecie w Padwie, był również nadwornym lekarzem wielkiego księcia Toskanii, Ferdynanda II.
W tym właśnie roku dwóch rybaków z Livorno wyłowiło z wody rekina, zwierzę rzadko spotykane w Morzu Śródziemnym. Ferdynand II polecił, by głowę ogromnej ryby dostarczyć profesorowi Steno. Mikołaj zbadał ją dokładnie. Zauważył, że kształt zębów bardzo przypomina formacje, znajdowane w niektórych skałach. W owych czasach ludzie wiedzieli, że w niektórych skałach często znajduje formacje, przypominające zwierzęta lub rośliny. Uważano za Pliniuszem Starszym, że są to stwory, które spadły na ziemię z Księżyca, lub że wyrosły w skale. Steno doszedł do wniosku, że formacje skalne przypominają zęby rekina, bo są zębami rekina, które po jego śmierci, zagrzebane w mule i poddane różnym czynnikom: działaniu czasu i ciśnienia, zmieniły się w skałę, zachowując swoją formę.
Te rozważania, kontynuowane i pogłębiane, doprowadziły do wydania w 1669 roku książki „Wstęp do rozprawki o ciałach stałych, naturalnie zawartych w innych ciałach stałych”. W pracy tej, zakładając, że wszystkie skały i minerały były kiedyś płynne, Steno wnioskował, że warstwy skalne oraz różne osady powstawały na skutek opadania cząstek stałych na dno wody. Proces powodował powstawanie poziomych warstw skał osadowych. Warstwy nowsze formowały się na warstwach starszych, przyjmując kształt warstwy poprzedniej, w tym kształt cząstek stałych, jak na przykład resztek kości zwierząt. Wszelkie zakłócenia w tym poziomym ułożeniu warstw spowodowane miały być późniejszymi zakłóceniami, których źródłem miałby być siły podziemne.
To dzięki tej pracy, pomimo dużych osiągnięć z dziedziny anatomii, Steno przeszedł do historii jako ojciec współczesnej geologii.
Jego prace i badania dotyczyły również krystalografii. Pomimo rewolucyjnych poglądów i częstego negowania dokonań jemu współczesnych, był bardzo szanowany przez innych uczonych.
Z wychowania luteranin nie angażował się specjalnie w sprawy religijne. W 1666 roku, w Livorno, Steno był świadkiem procesji Bożego Ciała. Pod wpływem tego doświadczenia zaczął zastanawiać się, która z religii jest prawdziwa. Następne kilka lat poświęcił studiowaniu ksiąg religijnych. Zarzucił pracę naukową, ku żalowi kolegów z uniwersytetu. W 1667 roku przyjął chrzest w Kościele katolickim, w 1675 roku przyjął święcenia kapłańskie, a w 1677 przyjął sakrę biskupią i został wysłany z misją do krajów skandynawskich oraz północnych Niemiec. Żył bardzo skromnie, chodził w zniszczonych ubraniach, cztery dni w tygodniu karmił się jedynie chlebem, który popijał piwem – woda w tamtych czasach rzadko nadawała się do picia. Zmarł w opinii świętości w 1686 roku. W 1988 roku papież Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym. Jego wspomnienie obchodzimy 5 grudnia.

sobota, 11 maja 2013

How to crop an area in multiple images

I have run into this problem today. I wanted to cut out a specific area from a hundred pictures in one directory. I use Ubuntu as my desktop OS. As it usually happens with my beloved Linux, there is a handy way of doing this.

ImageMagick set of tools lets you do magic with images. There is a CLI (command line interface) set of commands available and one of them is convert, which helps you change a picture. To crop an area, you use -crop option. There is also mogrify command  to batch process the files. And the following command did the trick:

$ mogrify -crop 300x300+950+500 *jpg

It has cut out the area of 300 pixels x 300 pixels with the upper left corner located at the point 950 pixels to the right and 500 pixels down from the original upper left corner of the picture. It has processed all the images in the directory.

Deep Purple - Now What?!

Wczoraj przyszła z Amazona. Jestem po dwóch przesłuchaniach. Bardzo klasyczny - z tego drugiego okresu klasycznego, czyli lat osiemdziesiątych - album. Na razie zakochałem się w trzech utworach: Uncommon Man (bardzo podoba mi się powoli i magicznie sączący się początek), All The Time In The World (na razie mój nr 1, świetny wokal) i Vincent Price (ten riff, przewijający się przez cały utwór, rozpoznam już zawsze). W innych utworach też jest dużo dobrego (np. bardzo pogodne It'll Be Me). Sam fakt, że wymienione przez mnie utwory pochodzą z drugiej połowy płyty, napakowanej muzyką na maksa, mogą świadczyć o tym - i tak pewnie będzie - że z każdym przesłuchaniem album będzie zyskiwał.

piątek, 10 maja 2013

Lord George Gordon Byron - On My Thirty-Third Birthday

To wiersz, który Byron napisał w dniu swych trzydziestych trzech urodzin. Wiadomo, czemu wtedy - Jezus Chrystus zmienił w tym wieku historię świata. A jak poeta postrzegał swoje życie?

THROUGH Life's dull road, so dim and dirty,
I have dragged to three-and-thirty.
What have these years left to me?
Nothing--except thirty-three.

i moje tłumaczenie (dokonane wiele lat temu, zanim osiągnąłem wiek trzydziestu trzech lat):

Przez życia nędzną drogę, ciemną, brzemienną w grzech
Zdołałem się doczołgać do lat trzydziestu trzech.
I jakież to bogactwo te lata dały mi?
Nie mam niczego - oprócz liczby: trzydzieści trzy.

William Blake - The Sick Rose (moje tłumaczenie)

Jeden z moich ulubionych wierszy Blake'a:

O Rose thou art sick. 
The invisible worm, 
That flies in the night 
In the howling storm: 

Has found out thy bed
Of crimson joy:
And his dark secret love
Does thy life destroy.
 
I moje tłumaczenie tego wiersza:
 
Jesteś chora, różo
Robak niewidoczny 
Który w straszną burzę
Mrok przecina nocny

Odnalazł twe łoże
Z purpury i skrycie
Swą ciemną miłością
Niszczy twoje życie.

sobota, 9 marca 2013

SAYC po polsku - kolejne dokumenty

Jakiś czas temu opublikowałem tutaj przetłumaczoną przeze mnie na polski podstawową ulotkę amerykańskiego systemu licytacyjnego SAYC. Teraz załączam - w postaci PDF i Open Document Format - kolejne cztery dokumenty - omówione zasady otwarcia i dalszej licytacji:
1. Otwarcie 1 w kolor - PDF, ODT
2. Otwarcie 1 BA - PDF, ODT
3. Otwarcie 2 trefl - PDF, ODT
4. Otwarcia blokujące - PDF, ODT.

Zasady korzystania - każdy może te dokumenty pobierać, przerabiać, powielać - nie wolno jednak wykorzystywać ich komercyjnie, nawet po przerobieniu. Zawsze należy umieścić informacje o źródle ich pochodzenia, czyli tym blogu, oraz o ich autorze, czyli o mnie.

Moje dalsze plany:
5. Licytacja po otwarciu 1 w kolor
6. Licytacja po otwarciu 1BA
7. Dalsza licytacja
8. Licytacja w obronie
9. Kontry i rekontry
10. Licytacja strefy szlemikowej
11. Wist i zrzutki

Te 12 dokumentów powinno dać dobry przegląd SAYCa polskiemu czytelnikowi. Powinienem również zaopatrzyć dokumenty w przykłady - ale to dopiero po ich pierwszym opracowaniu - wtedy prawdopodobnie spróbuję również poskładać wszystkie opracowane artykuły w jedną publikację.