W weekend podczas dyskusji w męskim gronie wypłynął temat zmarnowanych szans podczas polskiej transformacji ustrojowej. Porównywaliśmy nasz kraj z Hiszpanią i przy okazji sprawdziłem, ile też tam ludzi obecnie mieszka. I przeżyłem wstrząs - byłem przekonany, że jest to ok. 40 mln ludzi. Tymczasem było to prawdą, ale 11 lat temu. W 2000 r. w Hiszpanii mieszkało niecałe 40,5 mln ludzi. Obecnie jest ich ponad 47 mln! Wzrost o prawie 20% w dekadę. Studiując te zmiany dalej: 12% mieszkańców to imigranci. A kto wśród nich jest największą grupą? Nie Marokańczycy - czego oczekiwałbym po swoich wspomnieniach z dwóch dotychczasowych iberyjskich podróży, nie Polacy :-) - największą grupą są Rumuni. I nie ma się co dziwić: urodą pasują, język też podobny. I problem emerytur rozwiązany.
A nasz kochany kraj? Ile osób chciałoby mieszkać w Polsce? Ile osób z terenu Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu przyznałoby się do polskiego pochodzenia, gdyby mieli szansę stałego zamieszkania w Polsce? Jeszcze jest w dyspozycji Skarbu Państwa dużo ziemi po byłych PGRach, można byłoby stworzyć jakiś projekt dla tych, którzy zza wschodniej granicy przybyliby do nas i chcieli parać się rolnictwem.
Szkoda, że z Polski się ucieka, zamiast do niej przyjeżdżać. Pomyślałem o mojej najbliższej rodzinie, gronie ok. 100 osób. Ok. 30% mieszka na stałe poza granicami Polski. Kanada, Wielka Brytania, Niemcy, Norwegia. Emigracja z drugiej wojny światowej, emigracja schyłku socjalizmu, emigracja sprzed kilku lat. Wśród tych 100 osób jest tylko jedna osoba, która nie jest Polakiem z pochodzenia, a mieszka w Polsce.
poniedziałek, 7 lutego 2011
sobota, 5 lutego 2011
Piętnaście najlepszych książek wszechczasów
Na blogu Iriny Mate natrafiłem na wyzwanie: podaj 15 najlepszych książek wszechczasów, ale zrób to szybko, bez zbytniego zastanawiania się. Wyzwanie podjąłem. Powstała poniższa lista - teraz już nie ma czego żałować, to pozycje, które przyszły mi najpierw do głowy (lista po angielsku, bo i blog był po angielsku):
1. Mikhail Bulgakov - The Master and Margarita
2. JRR Tolkien - Lord Of The Rings
3. CS Lewis - The Chronicles Of Narnia
4. Jerome K. Jerome - Three Men in a Boat
5. Joseph Heller - Catch 22
6. Antoine de Saint-Exupery - Le Petit Prince
7. JD Salinger - The Catcher in the Rye
8. Kenneth Grahame - The Wind in the Willows
9. Frank Herbert - Dune
10. Lewis Carrol - Alice in Wonderland
11. Pierre Boulle - Le Pont de la Riviere Kwai
12. Kazuo Ishiguro - The Remains of the Day
13. Stanislaw Lem - Summa Technologiae
14. HP Lovecraft - Call of Cthulhu
15. Jack London - Martin Eden
1. Mikhail Bulgakov - The Master and Margarita
2. JRR Tolkien - Lord Of The Rings
3. CS Lewis - The Chronicles Of Narnia
4. Jerome K. Jerome - Three Men in a Boat
5. Joseph Heller - Catch 22
6. Antoine de Saint-Exupery - Le Petit Prince
7. JD Salinger - The Catcher in the Rye
8. Kenneth Grahame - The Wind in the Willows
9. Frank Herbert - Dune
10. Lewis Carrol - Alice in Wonderland
11. Pierre Boulle - Le Pont de la Riviere Kwai
12. Kazuo Ishiguro - The Remains of the Day
13. Stanislaw Lem - Summa Technologiae
14. HP Lovecraft - Call of Cthulhu
15. Jack London - Martin Eden
Kolejna przeczytana książka - "Księga jesiennych demonów" Jarosława Grzędowicza
Książka ta to zbiór opowiadań, spiętych klamrą wstępu i zakończenia, która spaja wszystko. Czytało mi się bardzo dobrze, Jarosław Grzędowicz to chłop z mojego pokolenia i chyba o podobnym spojrzeniu na świat. A w epilogu, gdy Jacek wymienia rzeczy, które zabrała Magda, to pojawia się wśród nich książka "Trzech panów w łódce" - ale o tym w osobnym poście.
Nasza europejska wspaniałomyślność - z dzisiejszej Rzeczpospolitej
Oto ciekawy artykuł z dzisiejszej Rzepy.
Najistotniejszy fragment:
Najistotniejszy fragment:
W Mediolanie policjanci wylegitymowali dwóch brazylijskich transseksualistów oczekujących na klientów. Okazało się, że są nielegalnymi imigrantami. Jeden został już raz wydalony, ale wrócił, drugi zlekceważył wydany rok temu nakaz opuszczenia Włoch. Jednak nie można było wdrożyć wobec nich procedury wydalenia. Obaj dysponują bowiem pozwoleniem na pobyt tymczasowy, ponieważ jako osoby zarażone wirusem HIV objęci są opieką włoskiej służby zdrowia. Nie można ich wydalić, gdyż w Brazylii nie mogą liczyć na odpowiednie leczenie.
Policjanci sądzili, że prostytuujących się nosicieli wirusa HIV należy aresztować, bo stanowią śmiertelne zagrożenie dla klientów. Prokurator nie znalazł jednak ku temu podstaw prawnych, więc obaj Brazylijczycy zostali zwolnieni i wrócili do pracy. Aby ich zatrzymać i ewentualnie skazać, trzeba by udowodnić, że nie używają prezerwatywy, co jest praktycznie niemożliwe, chyba że poskarżą się klienci. I tak, jak komentuje dziennik „Libero”, państwo włoskie bezpłatnie leczy nielegalnych imigrantów, a ci odwdzięczają się mu, zarażając Włochów HIV.Niezłe, co?
Pierwszy post z Androida
Często chciałem coś napisać, ale niestety nie było pod ręką komputera. Od teraz - mogę umieszczać posty bezpośrednio z komórki.
I oto ten pierwszy. Właśnie czytam "Księgę jesiennych demonów" Grzędowicza. W opowiadaniu "Czarne motyle" jest fragment o gościu, w którego dowodzie widniała informacja o tym, że urodził się w 1935 roku we Lwowie, ZSRR. Tak samo i mój tata - kolonia Bielin, ZSRR, 1943. Tylko wtedy to była Polska. Okupowana, krwawiąca, lecz według międzynarodowego prawa - Polska.
A propos czarnych motyli - ładny tytuł... Kilka miesięcy temu w "Gościu Niedzielnym" przeczytałem felieton Wojciecha Wencla o "podziemnych motylach". Coś wspaniałego!
I oto ten pierwszy. Właśnie czytam "Księgę jesiennych demonów" Grzędowicza. W opowiadaniu "Czarne motyle" jest fragment o gościu, w którego dowodzie widniała informacja o tym, że urodził się w 1935 roku we Lwowie, ZSRR. Tak samo i mój tata - kolonia Bielin, ZSRR, 1943. Tylko wtedy to była Polska. Okupowana, krwawiąca, lecz według międzynarodowego prawa - Polska.
A propos czarnych motyli - ładny tytuł... Kilka miesięcy temu w "Gościu Niedzielnym" przeczytałem felieton Wojciecha Wencla o "podziemnych motylach". Coś wspaniałego!
piątek, 4 lutego 2011
Grzędowicz po raz kolejny
Znowu czytam Grzędowicza - tym razem zbiór opowiadań. Natrafiłem na ciekawy dialog, wart chyba zauważenia. Rozmawia kobieta z mężczyzną (wszystko przytaczam z pamięci, chodzi o sens, nie o słowa):
- Wy, mężczyźni, jesteście wszyscy tacy sami.
- Tak jak Murzyni dla białych. Po prostu szkoda Wam czasu, by zauważyć różnice między nami.
Szowinistyczne? Ale to przecież działa w obie strony...
- Wy, mężczyźni, jesteście wszyscy tacy sami.
- Tak jak Murzyni dla białych. Po prostu szkoda Wam czasu, by zauważyć różnice między nami.
Szowinistyczne? Ale to przecież działa w obie strony...
sobota, 8 stycznia 2011
O księżach, homoseksualistach i pedofilach
Temat wyskoczył kilka dni temu podczas spotkania w gronie znajomych. Poszło o celibat, że księża sfrustrowani i przez to biorą się za dzieci, więc dać każdemu żonę.
Sam byłem ministrantem dziewięć lat i ani razu żaden z księży nie zachował się wobec mnie niewłaściwie. Teraz ministrantem jest mój syn i - jak powiedziałem podczas spotkania - znacznie mniej boję się o niego, gdy jest w towarzystwie księdza, niż bałbym się, gdyby był pod opieką homoseksualisty.
Tu znajomym opowiedziałem pewną historię. Kilka tygodni temu w środkach masowego przekazu pojawiła się historia o młodym opiekunie w żłobku, który wykorzystywał seksualnie dzieci i dzielił się filmami w Internecie. Rzecz działa się w Holandii, opiekun był z pochodzenia Estończykiem, miał 24 lata - jeżeli dobrze zapamiętałem.
To, czego nie powiedziano w żadnej z trzech chyba relacji, na które przypadkiem się natknąłem, to fakt, że gość był zdeklarowanym homoseksualistą - jako, że to Holandia, to miał "męża/żonę", który pomagał mu w rozprowadzaniu materiałów pornograficznych. O tym fakcie dowiedziałem się dopiero po jakimś czasie z "Gościa Niedzielnego".
Jak dziennikarze mogli nie zauważyć tego faktu?! Podali, że Estończyk, bo to ważne chyba było, nie? A że homoseksualista - to bez znaczenia?
Pomyślcie, czy gdyby okazało się, że te dzieci molestował ksiądz - to też dziennikarze pominęliby to milczeniem?
Ktoś, kto wyrabia sobie zdanie o świeci na podstawie mediów, sam sobie wydłubuje jedno oko i obcina jedno ucho. A czasami oba.
Aha, zgodnie z radą mojego znajomego, gdybyśmy chcieli być konsekwentni: każdemu sodomicie żonę, to może się uspokoi.
Sam byłem ministrantem dziewięć lat i ani razu żaden z księży nie zachował się wobec mnie niewłaściwie. Teraz ministrantem jest mój syn i - jak powiedziałem podczas spotkania - znacznie mniej boję się o niego, gdy jest w towarzystwie księdza, niż bałbym się, gdyby był pod opieką homoseksualisty.
Tu znajomym opowiedziałem pewną historię. Kilka tygodni temu w środkach masowego przekazu pojawiła się historia o młodym opiekunie w żłobku, który wykorzystywał seksualnie dzieci i dzielił się filmami w Internecie. Rzecz działa się w Holandii, opiekun był z pochodzenia Estończykiem, miał 24 lata - jeżeli dobrze zapamiętałem.
To, czego nie powiedziano w żadnej z trzech chyba relacji, na które przypadkiem się natknąłem, to fakt, że gość był zdeklarowanym homoseksualistą - jako, że to Holandia, to miał "męża/żonę", który pomagał mu w rozprowadzaniu materiałów pornograficznych. O tym fakcie dowiedziałem się dopiero po jakimś czasie z "Gościa Niedzielnego".
Jak dziennikarze mogli nie zauważyć tego faktu?! Podali, że Estończyk, bo to ważne chyba było, nie? A że homoseksualista - to bez znaczenia?
Pomyślcie, czy gdyby okazało się, że te dzieci molestował ksiądz - to też dziennikarze pominęliby to milczeniem?
Ktoś, kto wyrabia sobie zdanie o świeci na podstawie mediów, sam sobie wydłubuje jedno oko i obcina jedno ucho. A czasami oba.
Aha, zgodnie z radą mojego znajomego, gdybyśmy chcieli być konsekwentni: każdemu sodomicie żonę, to może się uspokoi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)