środa, 6 kwietnia 2011

Henryk Talar i bandyci

Dzisiejsze "Życie Warszawy" przynosi artykuł o tym, jak Henryk Talar próbował interweniować, widząc dwóch bandytów, bijących człowieka na stacji kolejki.
– Musiałem zareagować. Komuś działa się krzywda.  Pamiętam, że po śmierci policjanta Andrzeja Struja miałem taką refleksję, co  ja bym w takiej sytuacji zrobił? Czy bym stchórzył? – opowiada aktor.
Nie stchórzył. Nikt mu nie pomógł.
Całe szczęście, że czytamy takie doniesienie. Przecież mogliśmy dziś usłyszeć, że znany aktor Henryk Talar został wczoraj zadźgany nożem, gdy próbował zatrzymać bandytę, który z kolegą bił jakiegoś człowieka.

I co, frajer? Czy bohater?
Czas nad nami wartko goni. I tak kiedyś umrzeć trzeba - to już lepiej tak, jak oni - pisał Andrzej Waligórski.
Pan Talar zrozumiałby dobrze autora. Ci, którzy stali i patrzyli, chyba nie.

Pamiętam bardzo dobrze - i kilka dni temu rozmawialiśmy o tym z żoną - jego rolę w "Selekcji" - spektaklu Telewizyjnego Teatru Sensacji. Uczta dla oczu. Od tamtego czasu to jeden z moich ulubionych polskich aktorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz